RETROSPEKCJE WE WROCŁAWIU

Wrocław zawsze będzie „moim miastem” – spędziłam tutaj 2 lata z moich studiów, i poznałam masę wspaniałych osób. Niestety nie zabawiłam tu dłużej, bo stwierdziłam że nie czuję i nie widzę się w roli psychologa (takie studia ówcześnie wybrałam). Swojej decyzji o pozostawieniu studiów psychologicznych nie żałuję. Odwiedzając stare kąty miałam okazję odwiedzić kilkoro z moich znajomych, i z mojej, liczącej około 20 osób grupy na studiach zaledwie kilka pracuje w zawodzie lub czymś powiązanym.Beata, z którą najczęściej siedziałam „w ławce” pracuje w dużej korporacji w dziale HR gdzie sporządza profile psychologiczne kandydatów. Jest jedną z bardziej zadowolonych osób ze swojego rozwoju zawodowego. Na przeciwnym końcu ulokowałabym Tomka, który po studiach psychologicznych przez 2 lata pracował jako pedagog szkolny ale ostatecznie zrezygnował i zajął się budowlanką, czyli branżą zupełnie niezwiązaną z kierunkiem studiów.Raczej szczęścia mu ta praca nie daje, ale daje pieniądze a to czasem jest ważniejsze.

Jan z kolei jest jedyną osobą z mojej grupy która otwarła własny gabinet psychoterapii , który zresztą prowadzi już od kilku lat. Ale on zawsze był ambitny, po psychologii zresztą poszedł na wiele dodatkowych kursów, co przełożyło się zapewne na efekt końcowy którym jest własna pracowni. Najważniejsze jednak jest to, że naprawdę kocha to co robi, a to znaczy że nie zmarnował tych kilku lat życia na studiach.

Maciek… moja miłość z czasów studenckich zajął się swoją działalnością, kupuje stare meble i antyki w Czechach i Niemczech i sprzedaje w Polsce. Z psychologią to niewiele ma wspólnego, ale on chyba poszedł na studia jedynie po to, aby uniknąć służby wojskowej..

A ja? A ja siedzę przed komputerem w Chrzanowie, wróciłam przed chwilą ze stacji i wspominam dobre czasy spędzone na UWr z lampką wina w dłoni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *