Ugh. Awaria samochodu

Coś nie mam ostatnio szczęścia do motoryzacji. Najpierw moja „niebieska strzała” nawalilła dzień po powrocie z wakacji, a teraz – w trakcie powrotu ze szkolenia w Warszawie. O tyle dobrze że nie poległa jakoś strasznie daleko od domu, bo przynajmniej rachunek od pomocy drogowej (którą nota bene trzeba było ściągać z Bierunia, bo nikt w okolicach Siewierza nie miał czasu!) mnie nie zabił. Czytaj dalej Ugh. Awaria samochodu